Przekaż 1,5% podatku na pomoc dzieciom
Fundacja Kawałek Nieba Fundacja Kawałek Nieba
KRS 0000382243

ADRIAN WALCZY Z POTĘŻNYM I NAJWIĘKSZYM POTWOREM – NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY MÓZGU. RODZINA BŁAGA O POMOC!

ADRIAN WALCZY Z POTĘŻNYM I NAJWIĘKSZYM POTWOREM – NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY MÓZGU. RODZINA BŁAGA O POMOC!

 

Dzień 25.01.2024 r. na zawsze zmienił nasze życie. Diagnoza: nowotwór złośliwy mózgu – móżdżek, medulloblastoma IV stopnia! Nasz świat się zawalił. Dwie godziny po diagnozie zabrał nas samolot prosto na blok operacyjny. Jestem mamą Adrianka, poleciałam z nim, dusząc się w środku, rozrywało mi serce, nie mogłam płakać przy synu, uśmiechałam się przez łzy, aby tylko się nie bał, gdzie sama byłam potwornie przerażona. Dusiłam wszystkie emocje przytulając i głaszcząc go po głowie. Pokazywałam mu z góry światełka miasta, aby odwrócić jego uwagę od koszmaru, który się właśnie wtedy rozpoczął. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, jak potwornie ciężka walka i jak długa droga nas czeka.

Prowadzimy batalię z najcięższym i przerażającym przeciwnikiem, który wybrał naszego syna na przeciwnika! …I szczerze – całkiem inaczej wyobrażałam sobie walkę z nowotworem. Nie sądziłam, że to jest takie szaleństwo, że ten potwór w taki sposób postępuje z naszymi dziećmi w atmosferze terroru i paranoi! Emocje to istny rollercoaster!

Adrian ma prawie 10 lat. Diagnozę otrzymaliśmy, gdy miał 7 lat. Jest po 3 poważnych operacjach. Na początku nie mówił, nie chodził, miał prawostronny niedowład i utrzymujące się wodogłowie zakończone zastawką komorowo – otrzewnową w głowie – był jak roślinka. Do tego wszystkiego dwa razy trafił na OIOM.

23.05.2025 r. zakończyliśmy i przeżyliśmy protokół leczenia I fazy, do czego najbardziej dążyliśmy. Syn przyjął kilkadziesiąt podań chemii, a także przeszedł 6 – tygodniową protonoterapię w Niemczech, a dokładnie w Klinice WPE w Essen. Był poddany 30 naświetlaniom, gdzie musiał leżeć w całkowitym bezruchu przez około 30 minut. Był bardzo dzielny!

Przejście tak długiego procesu leczenia było prawdziwym wyzwaniem. Kolejne cykle znosił bardzo źle, z wymiotami i utratą masy ciała, wyniki krwi spadały. Przeszedł także transfuzję krwi. Organizm Adrianka był już wykończony. W międzyczasie był (i nadal jest) rehabilitowany.

Adrianek nadal często wymiotuje, bardzo też schudł i pracujemy nad każdym gramem. Utrzymuje się nadal podwójne widzenie i problemy z równowagą po tylu operacjach. Zaczął z powrotem mówić, chodzić, dzięki intensywnym rehabilitacjom, które go wykańczają, ale przynoszą oczekiwane efekty!

Syn marzy o prawdziwym powrocie do dzieciństwa, które zabrał mu nowotwór     i aby móc beztrosko bawić się na placu zabaw jak kiedyś, bez niczyjej pomocy. Często pytał podczas podróży do Warszawy na kolejne podanie chemii: „mamo, kiedy ja będę zdrowy, dlaczego ta choroba tyle trwa, czy można ją cofnąć albo skrócić, chciałbym, aby była krótsza albo, aby zamieniła się w grypę”.

Przez ten szmat czasu (2 lata leczenia) zrozumieliśmy, czym jest „onkologiczne piekło”. Człowiek nabiera pokory i szacunku do życia, zdrowia. Wracając na oddział, byliśmy brutalnie sprowadzani na ziemię i zdawaliśmy sobie coraz większą sprawę, z jakim potworem walczymy. Nie chcemy tam już nigdy wrócić! Jako matce, trudno mi było patrzeć i nadal jest, na cierpienie własnego dziecka. W środku  rozrywa z bólu, że nie mogę mu w żaden sposób ulżyć w tym cierpieniu. Nasza walka trwa i będzie jeszcze bardzo długa.


Chemioterapia ratuje życie, ale pozostawia po sobie ogromne uszkodzenia, z którymi teraz musimy walczyć. Jest tego naprawdę ogrom, jak na tak mały organizm.
Jak co roku, odkąd zachorował Adrian, potrzebujemy mocno wsparcia finansowego, aby móc utrzymać efekty, jakie udało nam się do tej pory wypracować, dzięki morderczym rehabilitacjom i stałej pracy własnej Adriana, a także, aby móc rozpocząć kolejne etapy leczenia – leczenia skutków ubocznych chemioterapii i protonoterapii. Dlatego, aby to wszystko mogło trwać, potrzebne jest nadal  Wasze nieocenione wsparcie. 

Pragniemy, by Adrian powrócił do jak największej sprawności sprzed choroby. Wymaga to wielu wyrzeczeń, nieustannych rehabilitacji, konsultacji w poradniach, kontroli, rezonansów i badań. A oczekiwanie na wynik rezonansów, to najdłuższe minuty w naszym życiu! Po zakończonym protokole leczenia, przez 10 lat jesteśmy pod kontrolą Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Głęboko wierzymy, że wygramy tę nierówną walkę, że pokonamy tego potwora, który przyszedł odebrać nam naszego synka. Nie pozwolimy mu na to! Serce rodzica jest gotowe na każdą walkę.

Pragniemy, aby nasz syn żył, żeby ten potwór zapomniał o nim i nigdy nie wrócił. Pragniemy, aby jak najlepiej sobie radził, jak najmniej był zależny od osób trzecich, dlatego błagamy o wsparcie. Serce rodzica jest gotowe na każdą walkę.

Adrian bardzo chce żyć, ma niesamowitą wolę walki jak prawdziwy Wojownik! Uczymy się od niego bardzo wiele, ale to tylko mały chłopiec, dziecko, które musi tak szybko dorosnąć, bo potwór wybrał go na przeciwnika! Chłopiec, który nie wie do końca co się z nim dzieje i z czym ma do czynienia. Z pomocą specjalistów, wprowadziliśmy go bardzo delikatnie w ten świat choroby.

Oczekujemy modląc się o to, aby dane nam było cieszyć się dalej życiem i każdą kolejną chwilą spędzoną razem, co jest wartością ludzkiego życia. Tak bardzo chcę nadać sens temu co nam się przydarzyło, choć trochę zrozumieć – dlaczego? Jak okrutnie postępuje z naszym dzieckiem nowotwór.

Wszyscy ludzie o dobrych sercach – nawet nie zdajecie sobie sprawy co poczyniliście i co dalej czynicie swoim dobrym słowem, pomocą, gestem przez ten szalenie trudny dla nas czas. To jest jakieś szaleństwo … Nigdy jeszcze w swoim życiu tak szybko nie biegłam. Wszystko inne jest teraz nieważne. Mamy jeden cel – ratowanie życia Adriana i nic więcej się teraz nie liczy, NIC…Raz się śmiejemy, raz płaczemy                         i cierpimy. Mnie matce siłaczce, choroba syna zabrała siły, ale w chwilach słabości uderzam się mocno w pierś unosząc głowę do góry i dalej dźwigam nasz krzyż i wstaje silniejsza. Adrian mnie potrzebuje jak nikt inny – wcześniej i tak samo teraz. Wszystko co próbuje nas złamać – przegra. Nie poddamy się i to nazywa się właśnie bezwarunkową miłością do dziecka!

Dziękuję wszystkim za to, że nas usłyszeliście i nadal słyszycie. Dajecie nam wiarę w wygraną! Dzięki Wam możemy iść na prawdziwą walkę!

Dobro powraca!

Pomóc Adrianowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytułem: 4101 pomoc dla Adriana Repczak-Gajda
Wpłaty zagraniczne
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym Kawałek Nieba PL31109028350000000121731374
Swift code: WBKPPLPP
Title: 4101 Help for Adrian Repczak-Gajda
Przekaż 1,5% podatku
Numer KRS 0000382243
Cel szczegółowy 1,5% 4101 pomoc dla Adriana Repczak-Gajda
Adrianowi można też pomóc poprzez wpłatę systemem elektronicznym:
PLN

Kawałek nieba jest w każdym uśmiechu,
W każdym życzliwym słowie,
I przyjaznym geście,
W każdym pomocnym czynie.
Kawałek raju jest w każdym sercu,
Które stanowi zbawienny port dla nieszczęśliwego.
W każdym domu z chlebem, winem i serdecznym ciepłem.
Bóg włożył swoją miłość w twoje ręce,
Jak klucz do raju.

Phil Bosmans

Podaruj Kawałek Nieba...